Blog > Komentarze do wpisu

Bo... życie to zlepek komórek.

Przynajmniej według zlepka bzdur, nazwanego szumnie "Ustawą o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży".

"W roku 2005 w sondażu Europejskie Wartości na pytanie Czy kobieta, jeśli nie chce mieć dzieci, powinna mieć możliwość wykonania aborcji? 48% Polaków odpowiedziało przecząco, natomiast 47% twierdząco" 

Nie chce mi się szukać żadnego nowszego sondażu na ten temat, bo nic się w tej kwestii nie zmieniło, przez te cztery lata. Patrzę, słucham co się dzieje i wciąż tak samo mogę wysnuć tezę, że połowa społeczeństwa jest przeciwnikami aborcji, a połowa zwolennikami, pierwsi zdają się wiedzieć, świadomie, lub nie, że gdyby aborcja była w pełni legalna, wysoce prawdopodobne byłoby, że nigdy by nie zaistnieli, druga część zaś jest tej świadomości pozbawiona...

W każdym razie, odpowiedź na to pytanie powinna brzmieć: NIE. Dlaczego? Bo jeśli nie chce mieć dzieci, to niech się wysterylizuje, zabezpieczy, albo zrezygnuje z seksu.

Jeśli ktoś już zdążył wyciągnąć na podstawię powyższego wniosek, że jestem przeciwnikiem dawania możliwości wykonywania aborcji, to jest w błędzie nie mniejszym, niż ktoś kto jest w naprawdę dużym błędzie.

Bo... zupełnie czym innym jest 'nie chcieć mieć dzieci', oraz 'nie chcieć urodzić w najbliższym czasie dziecka, którym może stać się ten płód. Oczywiście, w tym przypadku również przede wszystkim można się zabezpieczyć, albo zrezygnować z seksu, ale nikt nie ma prawa tego zakazywać. Ponadto, nieraz, zdarzają się sytuacje niezależne od nas, zakończone nieprzewidzianymi konsekwencjami w postaci zapłodnienia. Wydawać by się mogło całkowicie naturalne, że wolny człowiek w takiej sytuacji, może decydować o sobie w takiej kwestii tak samo jak w każdej innej, która dotyczy jego ustroju. Okazuje się, jednak, że nie może. Okazuje się, że ktoś ma większe prawa do decydowania o naszym życiu i naszej wolności, niż my sami. (właściwie to waszej, ale wkurwia mnie to, więc się utożsamiam)

A składa się tak, że w tym kraju, obie organizacje, które faktycznie(niestety) mają wpływ na to co można, a czego nie, z zupełnie absurdalnych, abstrakcyjnych, albo będących jawną hipokryzją, powodów, zabraniają dokonywać aborcji. Te organizacje to rząd i kościół.

Art. 152.

§ 1. Kto za zgodą kobiety przerywa jej ciążę z naruszeniem przepisów ustawy,
podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto udziela kobiecie ciężarnej pomocy w przerwaniu ciąży z naruszeniem przepisów ustawy lub ją do tego nakłania.
§ 3. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1 lub 2, gdy płód osiągnął zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

Art. 153.
§ 1. Kto stosując przemoc wobec kobiety ciężarnej lub w inny sposób bez jej zgody przerywa ciążę albo przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza kobietę ciężarną do przerwania ciąży, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.
§ 2. Kto dopuszcza się czynu określonego w § 1, gdy płód osiągnął zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

Art. 154.
§ 1. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 152 § 1 lub 2 jest śmierć kobiety ciężarnej, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.
§ 2. Jeżeli następstwem czynu określonego w art. 152 § 3 lub w art. 153 jest śmierć kobiety ciężarnej, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Sejm, rząd, których zdecydowaną więkoszość od zawsze stanowią mężczyźni, decyduje w imię 'ochrony płodu' o tym, co kobieta może zrobić z tym co się dzieje w jej wnętrzu, definiując tak abstrakcyjne pojęcie jak: 'zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej', która notabene oznacza co własciwie? Czy płód faktycznie w jakimkolwiek momencie rozwoju jest zdolny do samodzielnego życia poza organizmem kobiety? To znaczy, że można go zostawić samemu i sobie poradzi? Bzdury. 
Poza tym, jeśli już tak bardzo chcą karać za to, że ktoś usuwa ciąże, 'zabija' zlepek komórek, który zdecydowanie bardziej przypomina barbecue niż człowieka, to dlaczego kary przewiduje się dla wszystkich poza samą kobietą, której ciąża jest usuwana? Istny idiotyzm.

Można dokonywać legalnej aborcji przy zaistnieniu jednej z określonych przesłanek:

  1. ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety ciężarnej (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej); wystąpienie tej okoliczności stwierdza lekarz inny niż przeprowadzający zabieg aborcyjny
  2. badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu (do chwili osiągnięcia przez płód zdolności do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej); wystąpienie tej okoliczności stwierdza lekarz inny niż przeprowadzający zabieg
  3. zachodzi uzasadnione podejrzenie, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego (do 12 tygodni od poczęcia); wystąpienie tej okoliczności stwierdza prokurator.

Pomijając kwestię poruszoną wcześniej, czyli kretyńskich dopisków w nawiasach, kobiety dostają aż 3 'możliwości' zadecydowania o losie własnej ciąży. Pierwszy - egoistyczny, ale moim zdaniem wystarczający do przeprowadzenia dowolnej aborcji, bo czyż nie można by pokusić się o stwierdzenie, że każda ciąża, jako zmiana wewnątrzustrojowa, stanowi zagrożenie przynajmniejdla zdrowia kobiety? Drugi - totalnie kretyński, egoistyczny, czysto spekulacyjny, a przy tym jawnie dyskryminujący, zapis ten interpretowany w odpowiedni sposób, również jest wystarczający do przeprowadzenia dowolnej aborcji, bo czy fakt zaistnienia życia nie jest jedynym koniecznym powodem do wystąpienia niezliczonych zagrożeń na życie czychających? Trzeci - spekulacyjno-arbitralny, jakim prawem jakikolwiek urzędas może ocenić, czy ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego? Jaki to ma związek z chęcią/potrzebą/koniecznością usunięcia ciąży? Czy to nie znaczy, że człowiek, który miałby szansę urodzić się z czynu zabronionego jest 'gorszy' (bo można go zgodnie z prawem zabić)?

Nie mam czasu, ani ochoty, by komentować wszystkie zupełnie pozbawione jakiegokolwiek logicznego sensu zapisy ustawowe dotyczące tego tematu, bo sądzę, że jeśli do kogoś nie przemawiają te argumenty, które do tej pory przytoczyłem, to znaczy, że należy do grupy nieprzekonywalnych ludzi, którzy zawsze wiedzą lepiej, albo zawsze uważają inaczej. Czyli najprawdopodobniej ludzie zindoktryzowani przez zbrodniczą instytucję jaką jest kościół.

Katolicka propaganda

 Instytucja, która w swojej historii zabiła tysiące, tysięcy ludz i w jeszcze większym, niż świeckie organy ustawodawcze, stopniu składa się z mężczyzn, ma czelność potępiać kobiety, które z sobie tylko znanych względów dokonują decyzji dotyczącej danego im na własność wraz z wolną wolą, życia. [Miałem napisać wiecej na ten temat, ale patrzę, na objętość łączną tekstu i stwierdzam, że już zrobił się i tak zapewne zbyt długi, aby dotrzeć do większości czytelników.]

Aborcja jest w Polsce unormowana tragicznie, odnoszę wrażenie, że ustawodawcy pisząc ją mieli w swoich pustych łbach tylko przesiąknięte katolicką propagandą, dążenie do wyprodukowania jak największej liczby podatników/wyznawców, bez jakiegokolwiek zastanowienia nad faktycznymi możliwościami jakie życie daje 'uratowanym' w ten sposób ludziom, którym odmawia się niezbadanego spokoju nieistnienia, na rzecz życia w chorobie, grzechu, ubóstwie i ciemnocie...

 

czwartek, 22 stycznia 2009, myth_thrazz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
horizonsong.pl
2009/01/22 16:52:28
No niestety, przed Polska jeszcze dluga droga do dojrzalosci w tym temacie :( Pozdrawiam!
-
2009/01/26 11:14:25
Zakaz przeprowadzania aborcji jest oczywiście równie sensowny co zakaz seksu oralnego, z tym że nieco bardziej szkodliwy dla zdrowia kobiet :] Ale chroni życie od poczęcia:D Jak powszechnie wiadomo, życie człowieka po urodzeniu nie jest juz takie wartościowe. A takie trzykomórkowe coś jest wdzięcznym tematem - politycy, tzw.feministki, kościelne - upajają się "sporem" i podtrzymują go z wiadomych powodów. Trzykomórkowiec nie ma swojego zdania, nie wrzeszczy, nie je, nie domaga się podwyżki, nie zrobi demonstracji pod hasłem " won ode mnie" itd itd. więc można go dowolnie używać :] Szkoda, że prawo nie chroni tych zabawnych żyjątek z ogonkami, to byłoby dopiero wesoło :)