Blog > Komentarze do wpisu

Gdyż... jesteś swoim największym wrogiem.

Tutaj zaś mógłbym użyć fragmentu jednej z niewielu piosenek hiphopowych i byłoby to bardzo trafne.

Ostatnio strasznie melancholijne te moje wpisy.

Zacznę jednak od razu od sedna a na koniec zostawię parę ogłoszeń.

Zdecydowana większość z ludzi przez zdecydowaną większość czasu swojego życia jest sama, w tym albo innym sensie. Nie ulega chyba wątpliwości, że jest to prawdą w odniesieniu do wnetrza własnego umysłu (poza przerażającymi przypadkami, w których to nie jest prawdą). W związku z tym przytłaczającą większość życiowych decyzji podejmujemy sami.

Według mnie nie ulega wątpliwości, że ludzie obdarzeni są jednak jakąś wolą, która sprawia, że działania nie są w 100% przewidywalne. Potencjalnie daje to możliwość dokonania przez każdego człowieka w dowolnej sytuacji dowolnego z możliwych w owej sytuacji wyboru. Jeśli zaś założyć, że to prawda, a do tego przyjąć, że dowolny człowiek może znajdować się przynajmniej chwilowo w stanie szczęścia, okazuje się, że sami sobie jesteśmy na drodze do tego szczęścia przeszkodą.

Pisząc tego typu rzeczy z całą mocą widzę oczywiście obrazy rysujące się w głowach tych, którzy raczą tego poglądu nie podzielać. Choćby decyzje innych ludzi, czy sytuacje na które nie mamy większego wpływu (jak choćby polityka, czy pogoda). Trudno się nie zgodzić z tym, że na nas wpływają, ale ja nie mam zamiaru wcale zaprzeczać.

Chodzi mi bowiem o to, że jak to wynika z akapitu pierwszego, zainstalowana w nas wolna wola każdą sytuację teoretycznie pozwala ocenić w dowolny sposób. Czego przykładem może być choćby reakcja na duże włochate pająki. Jednych one odrażają, innych przerażają, ale są też tacy, którzy zachwycą się ich pięknem, albo będą podziwiać ich szybkość lub zręczność. 

Sam potrafię sobie wyobrazić siebie reagującego w każdy z tych sposobów na rzeczonego włochatego pająka, zatem wierzę, że to co za chwilę napiszę w podsumowaniu nie jest bynajmniej takie głupie.

Wynika bowiem z tego, że każda sytuacja w której się znajdujemy i każda decyzja, którą podejmujemy i każda reakcja myślowa, słowna czy kinetyczna jaką podejmujemy wychodzi ostatecznie z nas i koniec końców tylko od nas zależy.

Oczywiście nie znaczy to, że każda decyzja, czy reakcja jest jednakowo łatwa, jednak z doświadczenia wiem, że często jest tak, że za większym wyzwaniem stoi większa nagroda. Podobnie jak w grach, tak i w życiu, wysiłek i czyny heroiczne są nagradzane najwyżej (choć porażki bywają w nich najboleśniejsze), natomiast postawa bierna choć jest najprostsza, nie daje żadnych pozytywnych rezultatów.

Chciałem na koniec napisać, że nigdy nie dowiem się, czy to co wyżej napisałem jest prawdą tylko dla mnie, dla części, czy też może dla wszystkich, jednak na dowód tego co wyżej wypociłem dodam tylko, że doskonale wiem, że to oczywista prawda, której nie dostrzegają tylko ci, którzy walkę z własnym cieniem już przegrali.

No... a w ramach ogłoszeń dwie rzeczy:
1) Stworzyłem Zakład Produkcji Stron WWW, w ramach którego będę produkował fajne strony tym, którzy zechcą zaufać w mój nieoszlifowany talent. Albo ulepszał przynajmniej te beznadziejne, które macie w tej chwili. Zatem jak ktoś chce naprawdę coś fajnego to niech się zgłosi. Jak macie rodziców/dziadków/wujków/ciocie, które nie mają strony a wiecie, że powinni, to za wysłanie ich do mnie odwdzięczę się niezaprzeczalnie (pewnie i materialnie [20% niech stracę])

2) Założę kolejnego bloga, na którym będę wrzucał luźniejsze rzeczy, tutaj jakoś nie mogę się zdobyć na pełnię luzu. Blog będzie na Wordpressie i będą obrazki, opowiadania, piosenki, programowanie i mnóstwo innych śmieci. Takie zamiast pamiętnika coś, chyba na początku takie coś blog się nazywało. Jak już wrzucę to będzie po lewej link.

piątek, 23 marca 2012, myth_thrazz

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: umpaumpa, *.dynamic.chello.pl
2012/03/23 08:40:28
www.youtube.com/watch?v=K90i2tCA-cA

A propos ;)
-
Gość: Marek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/15 00:46:58
Jaką decyzję podejmujemy to nie tak do końca tylko i wyłącznie nasza wolna wola, lecz nie oznacza to wcale, że nasze reakcje na różne bodźce luba zadania będą bardzie/mniej przewidywalne. Często bowiem to jak postępujemy, co wybieramy, jaki mamy światopogląd etc. podyktowane jest również tym jak zostaliśmy wychowani oraz od bagażu doświadczeń i parę innych aspektów. Nasze wcześniejsze przeżycia zostawiają po sobie w nas pewien ślad. Zależnie od tego jakiego kalibru to przeżycie było (skala, ważność, częstość powtarzania itd.) ten ślad będzie się odzywał podczas gdy będziemy reagować na jakiś konkretny bodziec, będziemy podejmować wybór lub czy mamy powiedzieć czy coś się podoba czy nie. Np. jak ktoś ma arachnofobię to często nie jest to wolny wybór tylko skutek jakiegoś negatywnego przeżycia związanego bardziej lub mniej z pająkiem. Taki strach wynika zawsze z czegoś. Chyba łatwo to sobie wyobrazić.

Ludzie z którymi się spotykamy także mają na nas wpływ i kształtują naszą psychikę. Nie mówię o kimś, obok kogo dziś siedziałem w tramwaju tylko o ludziach z którymi rozmawiamy, spotykamy się jako znajomi/rodzina itd.

Największy wpływ na człowieka mają rodzice. Pozostaje oczywiście pewna (dość znaczna) doza wolności w nas, lecz to jak nas wychowano bardzo mocno rzutuje na nasze wybory.
Potem na naszej życiowej drodze spotykamy ludzi którzy stają się naszymi autorytetami i oni także mają wpływ na to jak postrzegamy różne sprawy.

Można teraz zrobić pewien eksperyment.

Jeżeli ktoś z powyższym się nie zgadza to niech na chwilę założy że to co wyżej napisałem to prawda.

Wtedy nasze postępowanie/myślenie/światopogląd/wybory są w pewien sposób ukształtowane przez wielu ludzi. Każdy zostawił w nas jakiś mały ślad (większy lub mniejszy, dobry lub zły, mniej lub bardziej).
Każdy nasz przeżyty dzień zostawia w nas pewien ślad (większy lub mniejszy, dobry lub zły, mniej lub bardziej).
Więc te małe ślady kształtują jakoś nasze wybory, wpływają na nie (człowiek którego nieodpowiedzialni rodzice straszyli że go pająki zjedzą jak nie będzie grzeczny raczej nie założy sobie terrarium; kobieta, która została wychowana w rodzinie gdzie piętnowano złodziejstwo nie okradnie staruszki z czystym sumieniem; pijak pije bo chce najprawdopodobniej zapomnieć, odciąć się od jakiegoś problemu który sprawił, że jest nieszczęśliwy a problem pojawił się bo przez całe dzieciństwo się z niego naśmiewali że jest tuman i teraz w to uwierzył i nie ma wiary w siebie i siły by przestać pić)

Więc by móc podejmować naprawdę wolne wybory trzeba by było się od tego wszystkiego jakoś odciąć, odciąć od wpływów, ukształtować się samemu, bez rodziców, kolegów, przeżyć... trzeba by się pojawić znikąd i podjąć niezależną od niczego decyzję, opartą tylko o logikę lub jakieś inne kryterium wyboru.

To dowodzi, nie sami jesteśmy dla siebie największym wrogiem. Największym wrogiem jest ten, kto sprawia, że wybieramy źle. Wrogiem jest ten kto jest autorytetem dla nas i sprawia, że panicznie boimy się pająków, Wrogiem jest niby przyjaciel co nam doradził żeby rzucić wspaniała dziewczynę i pójść na dziwki, wrogiem jest ten kto sprawił, że nie wierzymy w siebie.

Skoro nasza decyzja nie jest tylko dziełem naszego umysłu (bo jest w jakiś sposób skorelowana z tym jak nas ukształtowali inni/życie) to nawet to czy lubię bardziej rybki czy psy ma jakąś przyczynę.

Tak więc droga do szczęścia... hmmm sami nie jesteśmy na niej przeszkodą, są też inni.
-
myth_thrazz
2012/04/15 01:14:32
Zatem widocznie to moja prywatna zaleta, że mimo oczywistych wpływów innych ludzi/rzeczy/sytuacji to ja jestem ostatecznym organem decydującym o swojej własnej reakcji.

Paradoksalnie jednak wcale nie jest wykluczone, że zrozumiałem to właśnie dzięki rodzicom, znajomym czy jakiejś konkretnej sytuacji, więc generalnie nie mogę zupełnie zaprzeczyć temu co napisałeś.

Jednak ostatecznie i tak uważam, że każdy niezależnie od tego czy zewnętrznych wpływów ostatecznie sam decyduje o własnym życiu. Za dowód czego mogą choćby służyć mordercy. Przecież powszechnie wiadomo, że zabijanie jest złe, niemoralne i dotkliwie karane, a mimo to ludzie się nawzajem mordują.

Każdy wpływ można zignorować, albo w inny sposób pokonać. Nie zawsze i pewnie nie dla każdego jest to tak samo łatwe, ale jestem przekonany, że w każdej z sytuacji, które opisałeś da się zareagować na wiele sposobów. A to który wybierzemy to nasza wola.
-
Gość: Marek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/04/15 03:16:35
Nie twierdzę, że nie ma wolnej woli. Twierdzę, że nie zawsze ona dochodzi do głosu i nie każda nasza decyzja jest wolna. Jak często podejmujemy wolny wybór, a jak często kieruje nami schemat, stereotyp, "dobra rada" lub doświadczenia z przeszłości? - Indywidualna sprawa.

Wydaje mi się, że morderca to akurat dobry przykład tego, że to co robi to nie do końca wolna wola. Coś musiało być przyczyną, że zabija. Mało który człowiek bez perturbacji psychicznych zamierza mordować innych. Może koś lubi taplać się w ludzkiej krwi tak sam z siebie? No może... ale chyba mało takich przypadków było, jest i będzie. Więcej moim zdaniem jest takich sytuacji, że morderca sam doznał różnych krzywd a to spowodowało takie czy inne zachowanie.

Osobiście uważam, że najlepszym przykładem siły wolnej woli to ludzie, którzy potrafią wyrwać się ze zła wyrządzonego im przez innych. Pijak który zrywa z nałogiem bo chce lepiej żyć. Nie dlatego, że go żona szantażuje, że odejdzie z dziećmi, a dlatego, że chce przestać być chodzącym złem dla swoich bliskich.

Moim zdaniem wolna wola ukazuje swoją siłę wtedy gdy człowiek odrywa się od zła, gdy wolna decyzja ukierunkowana jest na dobro, może nawet nie swoje własne lecz czyjeś.
Wierzę, że złe czyny nie są wynikiem wolnej woli a wynikiem zniewolenia przez zło, a zniewolenie to nie wolna wola. Morderca byłby wtedy zniewolony przez to że go ojciec gwałcił. Zły ojciec go uwięził w tym gównie. Nie oznacza to, że nie może się z tego wyrwać. Pytanie czy da radę przeciwstawić się temu sam? A niepijący od 10 lat alkoholik wyrwał się z uwięzienia jakim jest alkohol. Pił bo nie radził sobie z nałogiem, bo miał problem, wyrwał się bo chciał... Nie słyszałem, że ktoś przestał pić bo ktoś mu kazał. Trzeba chcieć.

Z tego można by wyciągnąć wniosek, że właściwie prawdziwie wolną wolę ma ten, który potrafi przeciwstawić się złu.

W sumie nie trzeba sięgać po morderców. Nie miałeś nigdy sytuacji, że chciałeś coś zrobić ale coś Cię zatrzymało? Może to, że ktoś patrzył. "Ja" chciałem ale świadomość tego, że będę obserwowany, oceniany, mogę się skompromitować lub komuś się to nie spodoba... Chcieć a nie móc choć nikt nie trzyma. Wolny wybór? Każdy z nas miał to ;)